poniedziałek, 21 marca 2016

Nie zabijcie najlepszego!

Chyba nigdy nie podchodziłem do derbowego meczu z City z takim zrezygnowaniem jak dzisiaj. Oczywiście spotkania z głośnymi sąsiadami to nie ta sama ranga i prestiż co mecze z Liverpoolem, ale zawsze wywoływały jednak pewnego rodzaju dreszczyk emocji. Tym razem podchodziłem do tego na chłodno, bo cały czas dominuje rozgoryczenie po klęsce w Europie.

Nawet nie próbowałem pisać niczego po Liverpoolu. Do dzisiaj ciężko jest zebrać jakiekolwiek myśli i ubrać to w szereg względnie sensownych zdań. Na szczęście spotkanie z City, mimo bezbarwnej gry poprawiło nieco nastroje. Pomijając już fakt, że byli to najsłabsi Obywatele od lat, z trenerem któremu całkiem zasadnie zwyczajnie się już nie chce i ledwo poskładaną obroną. Zawsze miło jest obejrzeć chłopaka z Manchesteru, który ładuje bramkę i staje się najmłodszym strzelcem derbowej rywalizacji w erze Premier League. Tak samo miło jest popatrzeć na innego wychowanka, który walczy o każdą piłkę i mimo że jest najmniejszy na boisku, pierwszy podejmuje rękawice w przepychance z lokalnym rywalem. I własnie w takich chwilach najbardziej zastanawiam się co dalej z naszym klubem...

Załóżmy bowiem, że od przyszłego sezonu stery na Old Trafford przejmuje Jose Mourinho. Mówią o tym wszyscy od wielu tygodni, a wczoraj pojawiły się konkretne informacje o podpisanym porozumieniu pomiędzy klubem a Portugalczykiem. Oczywiście nie wiadomo ile w tym prawdy, ale ja osobiście mam ogromną nadzieję, że wszelkie informacje łączące go z Manchesterem United okażą się bzdurami. I nie ujmuję tu w żadnym stopniu niczego Mourinho, bo uważam go za wybitnego trenera i wielkiego fachowca, jednego z najlepszych w obecnej erze. Boje się jednak, że był menedżer Realu czy Chelsea będzie w stanie zabić pasję, dzięki której co tydzień chce mi się obejrzeć mecz Czerwonych Diabłów. Pasję, tradycję i kawał historii, która mówi o stawianiu na wychowanków, wieloletnią serię z piłkarzem z naszej akademii w składzie, z czym po prostu nie byłbym w stanie się pogodzić.

Aspektem który w większości dyskusji o przyszłości na ławce przemawia według was za Mourinho, jest jego bezapelacyjnie duże doświadczenie. Boimy się ryzyka, oczekujemy sukcesu na już i liczymy, że Jose jest w stanie nam to zagwarantować, ale ja pragnę tylko przypomnieć, że menago z doświadczeniem męczy nas od niespełna dwóch lat... Też miał gwarantować doświadczenie, przemyślane transfery i przede wszystkim sukcesu na już, od zaraz. Najpierw było kilka tygodni, potem trzy miesiące, następnie pół roku. Tyle miało zająć mu poskładanie drużyny do walki o wszystko. Jak na tym wszystkim wyszliśmy? Ani na moment nie zbliżyliśmy się do pierwszego miejsca w lidze, warto zaznaczyć, że w najsłabszym sezonie w historii Premier League, a w Europie zebraliśmy oklep od ekip, które nie wymagają komentarza. To własnie kolejna rzecz dla którego na chłodno przyjmuję wiadomości, o doświadczonym Mourinho. Pomijając już fatum dwóch sezonów...

A Giggs? Romantyczna cząstka futbolowej duszy ponownie dostałaby to na co czeka. Wychowanek, klubowa legenda, człowiek który Manchester ma wyryty na piersi pomiędzy gęstym owłosieniem. Walijczyk nie gwarantuje nam oczywiście niczego. Jak sami pewnie zauważycie jest wielką niewiadomą, ale kto jak nie on ma sobie z tym poradzić? Swoją drogą w ostatnich tygodniach w mediach, mamy non stop do czynienia z wypowiedziami byłych piłkarzy naszego klubu, nawet takich których nie słyszałem nigdzie od lat. Wszyscy jak jeden mąż zachęcają nas, żebyśmy dali szansę Ryanowi. Przeglądając tak to wszystko, wydaje mi się, że teoria o wojnie za kulisami na Old Trafford jest co raz bardziej prawdopodobna i mamy tutaj do czynienia ze zwykłym kształtowaniem opinii. Mogę się oczywiście mylić, ale tak to wszystko odbieram. Abstrahując już jednak całkowicie od tego, Giggs jest opcją wartą ryzyka i ja nie mogę się doczekać, kiedy w końcu obejmie stery nad zespołem Czerwonych Diabłów. Szkoda, że w tym sezonie nie ma już na to absolutnie żadnych szans...

Ps Nigdy nie zakładajcie się z kibicami Liverpoolu. 

sobota, 12 marca 2016

Wstyd i hańba

Ja dzisiaj tylko na chwilę, bo gdybym miał w pełni podsumować wyczyny tych parodystów i opisać co nie wypaliło przy każdym z osobna, to nagle zastałby mnie mecz z West Hamem, a stworzyłbym tu elaborat pełny przekleństw, narzekań i inwektyw.

Po meczu trafiłem na piękne porównanie. Bodajże w 15 ostatnich meczach, Steve McClaren prowadzący Newcastle wygrywał zaledwie czterokrotnie. Jaki był tego efekt? Zwolnienie i zastąpienie przez pewnego hiszpańskiego kelnera. Louis van Gaal wygrał tylko jedno spotkanie więcej, prowadząc zbudowany za 300 milionów funtów Manchester United, efekt? Część ludzi ponownie uwierzyło w jego możliwości, a ja jestem co raz bardziej przekonany o tym, że nie będzie wcale żadnego Mourinho, Giggs pójdzie trenować do Championship czy gdziekolwiek indziej, a my będziemy tkwić w tej patowej sytuacji i oglądać co raz bardziej postępującą Liverpoolyzację naszego klubu, która i tak jest już na bardzo zaawansowanym etapie. 

Od meczu minęły już dwa dni, a ze mnie nadal nie zeszło ciśnienie. Nadal cały się trzęsę ze złości, kiedy tylko słyszę lub widzę gdzieś wzmiankę o Liverpoolu. No okej, mam tak zawsze, ale tym razem jest to maksymalnie spotęgowane. Nie spodziewałem się cudów. Wiedziałem, że Liverpool spisuje się ostatnio całkiem nieźle, ale przecież my też przy całej nasze przeciętności punktowaliśmy w miarę dobrze. Remis brałbym przed tym spotkaniem w ciemno, bo przecież później na Old Trafford można było spodziewać się dominacji i narzucenia stylu gry. Kiedy jednak ruszyło spotkanie na Anfield, modliłem się żeby przegrać je tylko i wyłącznie jedną bramką. Do teraz zastanawiam się jak można grać bez jakiejkolwiek ambicji...

Jak już zapowiadałem ciężko byłoby odnieść się do każdego z osobna, więc zacznijmy może od tego, że na boisko wybiegło wczoraj kilkunastu ludzi, bo piłkarze to stwierdzenie zdecydowanie na wyrost, a żeby ktoś nie pomyślał nazywać ich Diabłami. Byłbym w stanie wybaczyć brak umiejętności piłkarskich, byłbym w stanie wybaczyć, że sędzia wypaczył wynik spotkania, byłbym w stanie zrozumieć chyba wszystko, ale nigdy nie pogodzę się i nie przejdę do porządku dziennego nad pieprzonym brakiem ambicji, dodatkowo w meczu z największym rywalem, na ich cholernym terenie. Muszę się przyznać, że w przerwie meczu żałowałem braku młynowych Śląska Wrocław na stadionie, bo kilku piłkarzy powinno stracić swoje meczowe trykoty.

Wiecie co jest najbardziej przykre? Pewnie wielu z was się ze mną nie zgodzi, ale van Gaal mówiący o Fellainim, który był jednym z lepszych na boisku miał częściowo rację. W drugiej połowie jakiekolwiek ataki rozpoczynały się od wygranych główek Belga w polu karnym, a nawet zdarzyło mu się samemu rozpocząć jedną z nielicznych, jak nie jedyną groźną kontrę. Najgorsze w tym wszystkim, że można się naśmiewać z tego cytatu, ale nie licząc niezawodnego Dejwa i może jeszcze Vareli nie powiedziałbym, że Fellaini był słabszy od któregokolwiek z ludzi grających tego dnia pod szyldem Manchesteru United. Żebyśmy się nie zrozumieli źle. W normalnych okolicznościach nie zostawiłbym po takim występie suchej nitki, ale przy tym marazmie jaki doświadczyliśmy, trzeba doszukiwać się nawet najmniejszych udanych zagrań.

Paul Scholes powiedział po meczu dużo mądrych rzeczy, w tym kilka słów o zatraconej tożsamości. Wiecie co boli mnie najbardziej? Nikt z tych ludzi nawet nie próbuje zaryzykować. Kilkukrotnie była okazja na strzał, piłka była gdzieś w okolicach 20, może 25 metra, a dosłownie nikt nie podjął tego ryzyka. Ja nie wiem czy van Gaal wmówił im, że w bramce stoi Buffon i nie ma sensu próbować? Tam stał kuźwa Mignolet, któremu z piłki kopniętej prosto w niego, zdarzało się tworzyć realne zagrożenie. Brak ryzyka towarzyszy tej zgrai ludzi od miesięcy, a bez ryzyka nie można mówić o charakterze. O ryzyku nie słyszał też pewnie van Gaal. Herrera wprowadzony niemal w 80. minucie? A przecież to jedyne nazwisko z ławki, które mogło w większym stopniu wpłynąć na grę.

Scholesy miał też rację mówiąc o De Gei. Gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby nie Hiszpan w bramce przez ostatnie trzy lata. Kiedy okazało się, że Dave nie odchodzi do Realu i zostaje z nami, pomijając już okoliczności, to czy chciał czy nie chciał, zacząłem się łudzić, że zostanie z nami na lata, że przez długi czas nie będziemy się martwić obsadą pozycji bramkarza, ale dzisiaj jestem pewien, że w klubie muszą już myśleć o następcy. Przecież nie możemy wierzyć, że najlepszy bramkarz na świecie będzie chciał co sezon walczyć o top four i zadowalać się grą w Lidze Europy. Chuderlawy i niepewny na przedpolu przybysz z Półwyspu Iberyjskiego zamienił się w prawdziwego fachowca i przerasta swoich kolegów o dwie klasy i zwyczajnie musimy zakładać, że jeżeli następny sezon nie przyniesie czegoś nowego, któraś z obecnych europejskich potęg skusi go na przenosiny, a najbardziej boli w tym wszystkim to, że nie będziemy mogli mieć mu tego za złe. 

Ja jeszcze wierzę, że sytuacja nie jest bez wyjścia i jesteśmy jeszcze w stanie Liverpool wyeliminować. Przecież nie takie zwroty akcji już w naszej historii widzieliśmy. Wierzę bo właściwie co innego nam w tym momencie pozostało? 

PS. Zapraszam do zajrzenia na Twittera i Instagrama :)

piątek, 4 marca 2016

Przegląd Prasy MUFC - 4 marca '16

Prasa dzisiaj znacznie mniej aktywna, ale jak to już w przypadku Manchesteru United bywa, nie zabrakło bardzo ciekawych informacji związanych między innymi z pierwszymi letnimi transferami, planem klubu na mecz z Liverpoolem czy powrocie do zdrowia Willa Keane'a,

Manchester United wysłał maila do wszystkich kibiców udających się na wyjazdowym mecz Ligi Europy na Anfield informując, że każdy otrzyma za darmo białą koszulkę meczową, żeby stworzyć na trybunach białą ścianę. Przedsięwzięcie, które ma kosztować klub ponad 100 tysięcy funtów nie przyjęło się dobrze wśród samych kibiców, [Twitter]

Roy Hodgson w jednej z ostatnich wypowiedzi nie wykluczył szans Marcusa Rashforda na wyjazd do Francji. Trener Anglików przyznał, że na razie nie może ani powiedzieć, że go zabierze, ani zaprzeczyć, ale ma nadzieje, że nadal będzie grał tak dobrze w Manchesterze i wtedy droga na Euro będzie dla niego otwarta. [GMS]

Inter będzie gotowy sprzedać swojego kapitana Mauro Icardiego, ale tylko wtedy kiedy nie zakwalifikują się do rozgrywek Champions League. Piłkarze interesują się Manchester United i Chelsea, a fakt że kluby te mogą prowadzić niedługo Jose Mourinho i Antonio Conte tylko dolewa oliwy do ognia. [Corriere dello Sport]

Leeds United zaprzeczyło, że ich utalentowany zawodnik Lewis Cook ma zapisaną w kontrakcie klauzulę odsprzedaży. Klauzula ta była jedyną nadzieją dla Manchesteru United na pozyskanie młodego piłkarza, ponieważ wiemy, że dawna rywalizacja pomiędzy tymi klubami nie ułatwia wzajemnych negocjacji. To duża strata, bowiem jest to jeden z największych talentów angielskiej piłki, o którym pisałem Tutaj. [HITC Sport]

Jonny Evans przyznał, że cieszy się z transferu do WBA, ponieważ ma ambicję, żeby zostać jednym z najlepszych zawodników na tej pozycji, a do tego potrzebuje regularnej gry. W samych superlatywach wypowiedział się natomiast o Louisie van Gaalu i przyznał, że cieszył się mogąc z nim pracować. [GMS]

Will Keane przeszedł już operację pachwiny i rozpoczął rehabilitację. Kto jak kto, ale Keane nie raz udowodnił już charakter i pokazał, że potrafi wrócić do gry po ciężkich ciosach psychicznych. [Peoples Person]

czwartek, 3 marca 2016

Przegląd Prasy MUFC - 3 marca '16

Doskonałe humory na Old Trafford po wymęczonej wygranej z Watford. Młodzi piłkarze przebojem zdobywający miejsca w pierwszej jedenastce jednają kibiców i sprawiają, że mecze Czerwonych Diabłów w końcu ogląda się z zaciekawieniem. W prasie dominują dzisiaj wrażenia pomeczowe, ale nie brakuje także kilku plotek transferowych, również tych absurdalnych.

Louis van Gaal przyznał po meczu, że nastroje w szatni są fantastyczne i w końcu widzi szczęśliwych zawodników United. Holender cieszył się ze zwycięstwa z Watford, ale jednocześnie zwracał uwagę na ciągłe problemy kadrowe, które utrudniają tworzenie wyjściowej jedenastki. [Twitter]

Fani United nadal szaleją na punkcie Marcusa Rashforda. Po meczu z Anthonym Martialem doczekali się oni bardzo ciekawego porównania, do niesamowitego duetu Andy Cole i Dwight Yorke, którzy tworzyli na Old Trafford zabójczą parę snajperów. [Football365]

Ander Herrera przyznał, że podejście wszystkich w drużynie jest bardzo dobre, zawodnicy grają z pasją i wierzą, że w tym sezonie wszystko jest jeszcze możliwe. [Daily Star]

Danny Welbeck z wielkim podziwem wypowiadał się na temat Marcusa Rashforda. Anglik przyznał, że zna go od dawna i tym bardziej cieszy się z jego sukcesu. Welbz dodał, że chłopak ma ogromny potencjał i przede wszystkim odpowiednie podejście, żeby osiągnąć bardzo wiele w tym sporcie. [ESPN]

Juan Mata również przyznał, że Manchester United nadal może powalczyć o wszystko w tym sezonie. Piłkarze są teraz skoncentrowani tylko na wygrywaniu meczów, a Premier League jest taką ligą, że wszystko jest wciąż możliwe. Hiszpan przyznał też, że czuł wielką dumę kiedy mógł wybiec na boisku z opaską kapitana. [MUTV]

Manchester United, Manchester City i Paris Saint Germain wyraziły zainteresowanie Sergio Busquetsem. Tak przynajmniej twierdzi hiszpańska prasa, która uważa również, że piłkarz jest wyceniany na 115 milionów funtów. [Sport]

Manchester United jest przekonany, że uda się przełożyć spotkanie Ligi Europy z Liverpoolem 17 marca na godzinę 21:05 czasu polskiego. Spotkanie organizowane jest w St Patrick's Day, co zawsze wiąże się z tłumami na ulicach, dlatego późniejsza godzina gwarantuje większe bezpieczeństwo. [Mirror]

Ramon Calderon przyznał, że nie widzi obecnie Cristiano Ronaldo odchodzącego z klubu. Nie mniej jednak przyznał, że jeżeli Portugalczyk wyrazi taką wolę, to nikt nie będzie mógł na siłę go zatrzymać. [TalkSport]

Liverpool powalczy z Manchesterem United o podpis wycenianego na 62 miliony funtów piłkarza Napoli Gonzalo Higuaina. [Sport.co.uk]

środa, 2 marca 2016

Przegląd Prasy MUFC - 2 marca '16

Mecz Manchesteru United w środku tygodnia czy może być coś lepszego? Na kilka godzin przed ciekawie zapowiadającym się ligowym starciem z Watford, zapraszam na przegląd najciekawszych informacji, które dzisiejszego poranka przewinęły się w sportowej prasie na Wyspach.

Do gry z Watford mogą powrócić Anthony Martial oraz Matteo Darmian. Obaj pomyślnie przeszli już krótką rehabilitację i wiele wskazuje na to, że zagrają z The Hornets. Wątpliwy wydaje się z kolei występ Chrisa Smallinga. [Clubcall]

Dzisiejsze spotkanie z Watford będzie dla Manchesteru United okazją, żeby jako pierwsza drużyna w Premier League zdobyć 1000 bramek na własnym obiekcie. Po niedzielnej wygranej z Arsenalem licznik zatrzymał się na 998 trafieniach. [Express]

Gonzalo Higuain najnowszym celem transferowym Manchesteru United. Czerwone Diabły są gotowe zapłacić Napoli 62 miliony funtów za 28-letniego napastnika. Piłkarz jest podobno głównym celem transferowym Jose Mourinho. [Corriere della Sport]

Innym zawodnikiem o którego latem mają powalczyć Czerwone Diabły jest 25-letni pomocnik Bayeru Leverkusen Karim Bellarabi. Piłkarz wyceniany jest na 15 milionów funtów, ale pojawiło się także wyraźne zainteresowanie ze strony Arsenalu i Liverpoolu. [Express]

Brakowało wam plotek o Cristiano Ronaldo? Jeżeli tak to możecie być spokojni, bo media w Hiszpanii już zaczynają i powołując się na portugalskie źródła informują, że piłkarz może już latem przenieść się na Old Trafford. [As]

Will Keane jest największym pechowcem, jakiego widział ten klub. 23-letni Anglik będzie musiał przejść operację pachwiny, po urazie jakiego dostał tuż po wejściu na boisku w meczu FA Cup. Nie wiadomo jak długo będzie pauzował. [Manutd.com]

Operacji nie będzie potrzebował z kolei Wayne Rooney, który jako część procesu rehabilitacyjnego uda się w najbliższych dniach na wakacje do Dubaju. [Daily Mail]



poniedziałek, 29 lutego 2016

Manchester młodzieżą stoi

2112864_t1w454h300q75v25073_urn-newsml-dpa-com-20090101-160228-99-19131_large_4_3.jpg (400×300)
Zawsze dobrze dowalić staremu Wengerowi, a satysfakcja kiedy wybrakowany kontuzjami i złożony z zawodników drugiego, a nawet trzeciego garnituru zespół pokonuje podobno najsilniejszy Arsenal od lat, mający powalczyć o tytuł mistrzowski. Przypominają się piękne czasy co? Lepiej jednak od razu zejść na ziemię.

Zupełnie nie potrafię rozgryźć Louisa van Gaala. Od ponad półtorej roku narzekamy, że nie potrafi podnieść się z ławki i nawet nie próbuje wpływać na losy spotkania, a tymczasem w meczu z Arsenalem w końcu rusza do linii i daje przedstawienie godne dzisiejszej Oscarowej gali. Jakże inny byłby pewnie jego odbiór, gdyby w podobny sposób żył meczem w trakcie całego sezonu, skoro po wczorajszym teatrzyku od razu przybyło mu zwolenników i osób, które nagle wstrzymują się z osądami. Ja zdania nie zmieniam, Holender nie jest odpowiednią osobą na tym stanowisku, ale jedno musimy mu oddać, o czym pisałem już kilka tygodni temu, jeszcze przed niesamowitymi wyczynami Marcusa Rashforda. Za odważne wprowadzanie młodzieży, będzie mu kiedyś wdzięczni. Jasne, kontuzje mają w tym swój udział, ale trzeba pamiętać, że van Gaal nie bał się stawiać na młodzież od samego początku na Old Trafford i wielokrotnie nie było to dyktowane kontuzjami.

Abstrahując już od van Gaala musimy być przede wszystkim dumni z naszej akademii. Mimo wszechobecnej opinii o jej zacofaniu i pozostaniu daleko w tyle za lokalnymi rywalami, wciąż produkujemy zawodników na miarę Premier League i to nie zapychaczy wchodzących na ostatnie pięć minut, ale piłkarzy którzy są w stanie realnie wpływać na grę. Świat brytyjskiej piłki nożnej oszalał na punkcie Marcusa Rashforda, który sam musi być zszokowany tym, czego dokonał w ciągu ostatnich kilku dni. Jeżeli ktoś pisał o przypadkowych bramkach leszcza ze słabiutkimi Duńczykami, to mógł przeżyć solidny szok, kiedy ten sam młokos zapakował dwie bramki w swoich dwóch pierwszych strzałach w Premier League. Jak później przyznał z rozbrajającą szczerością "same as Europa." Co podobało mi się jednak najbardziej w jego postawie? Moment bodajże w drugiej połowie, kiedy sam prowadził piłkę na przeciwko dwóch Kanonierów i w ostatniej chwili odskoczyła mu ona od buta. Chłopak zezłościł się jakby własnie zaprzepaścił szanse na mistrzostwo kraju. Wielka ambicja i serce do walki. Oczywiście porównania do Kiko Machedy są całkowicie uzasadnione i zrozumiałe. I może to lepiej, że przypominamy Włocha któremu nie wyszło, niż gdybyśmy mieli tworzyć nowego Rooneya. To nigdy nie wpływa dobrze na samego piłkarza.

A przecież Rashford nie jest jedyny... Do wkładu Lingarda zdołaliśmy się już przyzwyczaić. Często bezsadnie krytykowany Anglik po raz kolejny udowodnił jak wiele daje drużynie, mając udział przy obu trafieniach Rashforda, niejednokrotnie napędzając akcje prawą flanką i asekurując Varelę w obronie, który kilkukrotnie miał problemy z Alexisem Sanchezem. Jeżeli już przy Vareli jesteśmy to ofensywnie ponownie pokazał się ze znakomitej strony i bez wątpienia był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Te dobre występy młodych chłopaków mogą wpływać tylko motywująco na resztę zawodników z akademii. W zanadrzu jest jeszcze tyle ciekawych nazwisk, że możemy z wielkim optymizmem patrzeć w przyszłość. Wieszczenie na temat nowej Class of 92 to jeszcze nadużycie, ale bieżący sezon podłożył pod to bardzo solidne fundamenty.

Młokosi nie mogą być jednak puszczeni samopas, tak młodzi Giggs, Scholes i reszta mieli swojego Cantonę, który prowadził ich do sukcesów, tak dzisiejsi bohaterowie mają swoje solidne punkty, które powinny gwarantować spokój i wsparcie. I wreszcie można powiedzieć, że takie wsparcie z ich strony płynie, a mówię tutaj głównie o naszym hiszpańskim duecie, który w końcu gra na oczekiwanym poziomie. Juan Mata rozpoczynał sezon po prostu fantastycznie, ale niestety przez większą część rozgrywek był cieniem samego siebie. Od powrotu na nominalną pozycję zaczął powoli odżywać, znowu popisywać się niekonwencjonalnymi zagraniami, kreować sytuację, zaliczać kluczowe podania i w wymierny sposób wpływać na bieg wydarzeń. Obecności Andery, z którym doskonale współpracuje na pewno również tutaj pomaga, a Ander po serii kolejnych występów zaczyna łapać regularność. Godna pochwały postawa Maty, który po meczu brzmiał jak dumny ojciec, kiedy chwalił chłopaków z akademii, miło się to ogląda.

O Depayu pisałem już niejednokrotnie. Pewność siebie jest w tym wypadku kluczem, a Holender wydaje się wreszcie ją łapać. Oby tylko kontynuował progres. Ogólnie rzecz biorąc nie mogę się doczekać kolejnych spotkań United. Sytuacja w której oglądam takie zestawienie zawodników, daje mi znacznie więcej emocji niż przez większość sezonu. Teraz czeka nas Watford, miejmy nadzieję, że będę mogł pisac w podobnym humorze.

Przegląd Prasy MUFC - 29 lutego '16

Dawno nie było tak dobrych nastrojów na Old Trafford, ale jak inaczej czuć się, kiedy złożony w dużej mierze z młodych zawodników zespół, jest w stanie pokonać walczący o mistrzostwo Arsenal. Media zdominowane oczywiście przed doskonały występ Marcusa Rashforda i w dużej mierze aktorski popis Louisa van Gaala.

Wyczyny Holendra podsumował na Twitterze David De Gea. Hiszpan napisał, że można być spokojnym o stan zdrowia szkoleniowca, bo jego wywrotce na Old Trafford. [Twitter]

Co ciekawe powszechnie krytykowany Louis van Gaal zdołał ponownie zjednać sobie część kibiców, a zdania na portalach szkoleniowych są mocno podzielone. Ponownie ujawnia się spora grupa kibiców, która zastanawia się nad pozostawieniem Holendra na stanowisku. [Give me Sport]

Sam zainteresowany przyznał, że jego zachowanie było niewłaściwe i prezentowało brak szacunku do składu sędziowskiego. Louis przeprosił i argumentował swoją reakcję wielkimi emocjami, jakie towarzyszyły mu wczoraj w trakcie meczu. [ESPN]

Mimo ostatnich dwóch dobrych wyników, pozycja Louisa van Gaala nie powinna ulec zmianie. Może on po prostu pozostać na stanowisku do końca sezonu, a bez względu na wszystko w następnej kampanii ma nas poprowadzić Jose Mourinho. [Football Insider]

Arsene Wenger miał mieszane odczucia po meczu z United. Francuz przyznał, że był zadowolony z gry swojego zespołu, ale tracili oni zbyt łatwe bramki. Halo Arsene, tu ziemia. Oklepał was 18-latek... [ESPN]

Wiele wskazuje na to, że będący obecnie na wypożyczeniu z Atletico Madryt do Interu - Miranda może wkrótce trafić na Old Trafford. Jose Mourinho jest podobno wielkim fanem jego talentu, a klub poczynił już pierwsze kroki. [Express]

Marcus Rashford znalazł się w europejskiej jedenastce tygodnia przygotowanej przez Gazzetta dello Sport. [Gazzetta dello Spor]

Pod koniec sezonu Manchester United zasiądzie do rozmów kontraktowych z Sergio Romero. Wszyscy w klubie są bardzo zadowoleni z Argentyńczyka i prawdopodobne jest roczne przedłużenie trzyletniej umowy z niewielką podwyżką pensji. Romero zarabia obecnie 50 tysięcy funtów tygodniowo. [Clubcall]