Chyba nigdy nie podchodziłem do derbowego meczu z City z takim zrezygnowaniem jak dzisiaj. Oczywiście spotkania z głośnymi sąsiadami to nie ta sama ranga i prestiż co mecze z Liverpoolem, ale zawsze wywoływały jednak pewnego rodzaju dreszczyk emocji. Tym razem podchodziłem do tego na chłodno, bo cały czas dominuje rozgoryczenie po klęsce w Europie.
Nawet nie próbowałem pisać niczego po Liverpoolu. Do dzisiaj ciężko jest zebrać jakiekolwiek myśli i ubrać to w szereg względnie sensownych zdań. Na szczęście spotkanie z City, mimo bezbarwnej gry poprawiło nieco nastroje. Pomijając już fakt, że byli to najsłabsi Obywatele od lat, z trenerem któremu całkiem zasadnie zwyczajnie się już nie chce i ledwo poskładaną obroną. Zawsze miło jest obejrzeć chłopaka z Manchesteru, który ładuje bramkę i staje się najmłodszym strzelcem derbowej rywalizacji w erze Premier League. Tak samo miło jest popatrzeć na innego wychowanka, który walczy o każdą piłkę i mimo że jest najmniejszy na boisku, pierwszy podejmuje rękawice w przepychance z lokalnym rywalem. I własnie w takich chwilach najbardziej zastanawiam się co dalej z naszym klubem...
Załóżmy bowiem, że od przyszłego sezonu stery na Old Trafford przejmuje Jose Mourinho. Mówią o tym wszyscy od wielu tygodni, a wczoraj pojawiły się konkretne informacje o podpisanym porozumieniu pomiędzy klubem a Portugalczykiem. Oczywiście nie wiadomo ile w tym prawdy, ale ja osobiście mam ogromną nadzieję, że wszelkie informacje łączące go z Manchesterem United okażą się bzdurami. I nie ujmuję tu w żadnym stopniu niczego Mourinho, bo uważam go za wybitnego trenera i wielkiego fachowca, jednego z najlepszych w obecnej erze. Boje się jednak, że był menedżer Realu czy Chelsea będzie w stanie zabić pasję, dzięki której co tydzień chce mi się obejrzeć mecz Czerwonych Diabłów. Pasję, tradycję i kawał historii, która mówi o stawianiu na wychowanków, wieloletnią serię z piłkarzem z naszej akademii w składzie, z czym po prostu nie byłbym w stanie się pogodzić.
Aspektem który w większości dyskusji o przyszłości na ławce przemawia według was za Mourinho, jest jego bezapelacyjnie duże doświadczenie. Boimy się ryzyka, oczekujemy sukcesu na już i liczymy, że Jose jest w stanie nam to zagwarantować, ale ja pragnę tylko przypomnieć, że menago z doświadczeniem męczy nas od niespełna dwóch lat... Też miał gwarantować doświadczenie, przemyślane transfery i przede wszystkim sukcesu na już, od zaraz. Najpierw było kilka tygodni, potem trzy miesiące, następnie pół roku. Tyle miało zająć mu poskładanie drużyny do walki o wszystko. Jak na tym wszystkim wyszliśmy? Ani na moment nie zbliżyliśmy się do pierwszego miejsca w lidze, warto zaznaczyć, że w najsłabszym sezonie w historii Premier League, a w Europie zebraliśmy oklep od ekip, które nie wymagają komentarza. To własnie kolejna rzecz dla którego na chłodno przyjmuję wiadomości, o doświadczonym Mourinho. Pomijając już fatum dwóch sezonów...
A Giggs? Romantyczna cząstka futbolowej duszy ponownie dostałaby to na co czeka. Wychowanek, klubowa legenda, człowiek który Manchester ma wyryty na piersi pomiędzy gęstym owłosieniem. Walijczyk nie gwarantuje nam oczywiście niczego. Jak sami pewnie zauważycie jest wielką niewiadomą, ale kto jak nie on ma sobie z tym poradzić? Swoją drogą w ostatnich tygodniach w mediach, mamy non stop do czynienia z wypowiedziami byłych piłkarzy naszego klubu, nawet takich których nie słyszałem nigdzie od lat. Wszyscy jak jeden mąż zachęcają nas, żebyśmy dali szansę Ryanowi. Przeglądając tak to wszystko, wydaje mi się, że teoria o wojnie za kulisami na Old Trafford jest co raz bardziej prawdopodobna i mamy tutaj do czynienia ze zwykłym kształtowaniem opinii. Mogę się oczywiście mylić, ale tak to wszystko odbieram. Abstrahując już jednak całkowicie od tego, Giggs jest opcją wartą ryzyka i ja nie mogę się doczekać, kiedy w końcu obejmie stery nad zespołem Czerwonych Diabłów. Szkoda, że w tym sezonie nie ma już na to absolutnie żadnych szans...
Ps Nigdy nie zakładajcie się z kibicami Liverpoolu.


0 komentarze:
Prześlij komentarz