Kiedy tylko poznałem termin przyjazdu Irlandczyków do Warszawy, wiedziałem że będę musiał pojechać tam, żeby zebrać autografy dwóch ludzi, a mianowicie Johna O'Shea i Roya Keana. W tym drugim wypadku niestety się nie udało, chociaż zobaczenie Roya z metra to też fajne przeżycie, ale na szczęście Sheasy chętnie podpisał zdjęcia które przygotowałem. Zawsze darzyłem tego zawodnika ogromną sympatią, dlatego tym bardziej cieszyłem się z tego autografy i dzięki niemu podróż do Warszawy nie była bezsensowna.
niedziela, 17 stycznia 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


0 komentarze:
Prześlij komentarz