Kolejny zawodnik z cyklu "co by było gdyby nie kontuzje". Nawet spotkanie legend, na którym zdobyłem ten podpis zakończył z urazem i musiał przedwcześnie opuścić boisko. Ze względu na ten własnie uraz opuszczał budynek klubu na samym końcu wspólnie z Bryanem Robsonem i mimo opatrunku i konieczności poruszania się o kulach był chętny do podpisania kilku zdjęć i interakcji z kibicami.
niedziela, 17 stycznia 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


0 komentarze:
Prześlij komentarz