Jadąc do Manchesteru wywołałem jedynie podwójne zdjęcia naszego super duetu strzelców. Głównie dlatego, że chciałem zebrać ich obu na jednej fotce, ale także z tego powodu, że obawiałem się pomyłki przy rozpoznawaniu obu Panów. Niestety nie udało mi się zebrać Andy'ego Cole'a który podszedł tylko do jednej strony barierek, ale Dwight Yorke, który po meczu spędził z nami chyba godzinę, nie zostawił nikogo bez podpisu, co chwile pozując jeszcze do zdjęć i żartując ze zgromadzonymi kibicami. Wielki człowiek nie tylko na boisku, ale również po za nim!
niedziela, 17 stycznia 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


0 komentarze:
Prześlij komentarz